jedno oszałamiająco skuteczne zdanie…….warto je znać.

w moim życiu, tak jak i w Waszym zapewne, rzeczy ważne zaczynają się od normalnych słów. tym razem było tak samo. tym razem wszystko zaczęło się w korytarzu pewnej firmy od pytania: jak tam dziś?

w moim życiu, tak jak i w Waszym zapewne, rzeczy ważne zaczynają się od normalnych słów. tym razem było tak samo.
tym razem wszystko zaczęło się w korytarzu pewnej firmy od pytania: jak tam dziś?

usłyszałem odpowiedź: dobrze. u mnie wiesz, zawsze dobrze.
rano trening, crossfit lub coś innego teraz modnego, inspirujące spotkanie, śniadanie w „Być może”. wiesz jak zawsze.
wszystko wporzo, jest super! śmigło kręci i nie ma rozczary.
co mi tam PIS, co mi tam Duda czy Macierewicz. wiesz jestem ponad to!
jestem jak „młody bóg” z reklamy Prudential’a. i jest mi z tym dobrze. keep calm and fight!
a jeśli tak jest, to usiądź i przeczytaj tą historię….

któregoś pięknego poranka, choćby dziś uśmiechnięty lub uśmiechnięta wchodzisz do biura
i zaczynasz swój dzień. bądź dziwnie drży w ręku, za chwilę spotkanie.
twoje ważne spotkanie, a na nim twoja prezentacja, prezentacja nowego projektu ważnego dla całej firmy lub czegoś innego.
fajnie nie? długo na to czekałeś. mnóstwo pracy, czasu, długie wieczory i zaraz się stanie. wszyscy zobaczą, co przygotowałeś..

czujesz, że to twój dzień!
a powiedz mi, który nim nie jest? wchodzisz i czekasz. jesteś pierwszy, siedem minut do spotkania, a tu nikogo nie ma.
nie stresujesz się jednak, i tak wszyscy się spóźnią, normalka. przecież robisz tak samo, jak nie ty organizujesz spotkanie. cały biurowiec do przejścia, a Ty na spotkanie wychodzisz minutę przed,
a jeszcze po drodze robisz sobie kawę. znasz ten scenariusz?

znasz.
a ile razy już sobie mówiłeś (jak wszyscy), że powinieneś być punktualny. nie szkodzi, bez kawy się nie da, i nie zapomnij oczywiście o telefonie, o przepraszam, o swojej dłoni. czekając, sprawdzasz czy wszystko działa na fejsbuniu.

po chwili wszyscy, jak przewidziałeś, wbiegają na spotkanie, z kubkami i telefonami w dłoniach – współczesny oręż. rzucają przy tym pobieżne: „przepraszam”, a Ty po chwili, czekając na odpowiedni moment pytasz: „możemy”?
„jedziemy, jedziemy” – słyszysz, więc i zaczynasz.
i mówisz, pokazujesz, przedstawiasz. przecież wiesz, jak to robić.
tu slajd, tu obraz, tam film, tu dane z tego, tam dane z tego. no wiesz, profeska.
„tablecik, pececik i prezka”.
wszystko było przygotowane, więc tańczysz.
nagle stop, ostatni slajd i czekasz, a tu nie ma oklasków. nie ma czterech zielonych „taków”.
wiec pytasz: „co sadzicie”?
i tu pojawia się zdanie, pozwolisz, że zacytuję, które doprowadzi Cię na szczyty:

i agree with you, however.. (zgadzam się z tobą, jednak...)

co czujesz.. nie napiszę..
ja też to często czułem. na spotkaniach, na prezentacjach i telekonferencjach. słyszałem to zdanie więcej niż tysiąc razy.
od tego zdania wszystko się zaczyna i na nim często wszystko się kończy. taka sukcesu mantra. naucz się go więc na pamięć i używaj jak najczęściej. nie zapomnij o nim na kluczowych spotkaniach.
zgadzaj się, nie zgadzając. nie zgadzaj się, zgadzając.

dobrego dnia. tristan
Trwa ładowanie komentarzy...